Powrót do rzeczywistości

warsaw-787880_1280

Na zakończenie moich wakacyjnych wojaży odwiedziłam jeszcze Warszawę. Była to wyjątkowa wycieczka, gdyż wraz z koleżankami zorganizowałyśmy w stolicy wieczór panieński. Przyszła pani młoda nigdy nie leciała samolotem, więc aby dodać pikanterii niespodziance podczas podróży na lotnisko zasłoniłyśmy jej oczy. Zaskoczenie i przerażenie na jej twarzy, gdy zdjęła opaskę, bezcenne :)

Warszawa, jak to Warszawa, mieszkańcy dumni i wyniośli, kierowcy i rowerzyści zawsze mają pierwszeństwo przed pieszymi, a oznaczeń dla turystów brak. Dobrze, że na lotnisku Modlin można było zdobyć darmowe plany miasta, bo mogłoby być ciężko. W końcu tak łatwo się zgubić w tej metropolii 😀

Atrakcją wieczoru miała być przejażdżka limuzyną do klubu oraz uwaga, uwaga….striptease męski o północy !!! I na tym zakończę moją opowieść, gdyż nie chciałabym siać rozpusty na blogu. Poza tym choreografia pana stripteasera była tak skąplikowana, że zapewne objęta jest prawami autorskimi, więc nie mogę zdradzać szczegółów :p:p:p

Niestety, urlop się zakończył, trzeba wrócić do realnego życia i zabrać się do roboty. Właśnie zaczytuję się w książce Natalii Hatalskiej “Cząstki przyciągania. Jak budować niestandardowe kampanie reklamowe”. Naprawdę polecam lekturkę. Pokazane są w niej świetne przykłady kampanii reklamowych w Polsce. O niektórych z nich nie miałam najmniejszego pojęcia, a jestem dopiero na początku.

Na koniec jeszcze ogłoszenie wyników konkursu:

Zwyciężyła pani Anna Gratkowska. Niedługo zostanie do pani wysłany kod rabatowy do szkolenia “Język sukcesu – dla kobiet” :)

Edytowanie tagów w Inkscape

Ostatnimi czasy:
a) Agata przebywała na urlopie, więc byłam zmuszona przejąć część jej obowiązków, więc pojawił się problem z częstotliwością dodawania obrazków
b) mam tak serdecznie dość rysowania tych samych kółek, nadawania obrysów i babrania się ze ścieżkami, że zapragnęłam czegoś nowego
c) możliwie połączonego z innymi rzeczami, jakimi zajmuję się niezawodowo
d) i związanego z moim ukochanym elementem w Useme, to znaczy tagami (przynajmniej według NZS)

Dlatego właśnie kiedy znalazłam nową stronę z tutorialami, a na niej tutorial o tym, jak zrobić tag, czyli plakietkę informacyjną, często używaną w scrapbookingu, bardzo się ucieszyłam i postanowiłam spróbować swoich sił.

Tag bardzo mi się spodobał i zapragnęłam taki zrobić – ej, co jest łatwiejszego, niż machnąć prostokąt, zamienić go na ścieżkę, zaznaczyć dwa węzły, zepchnąć je bliżej środka, narysować dziurkę w tagu? – zwłaszcza ze względu na kolorki.
I czego się dowiedziałam? Że te właśnie kolorki nie są nakładane ręcznie, tylko tworzone za pomocą filtra, a sam filtr – nie jest zdefiniowany, ale ręcznie stworzony przez użytkownika. Jak? Tego niestety już się nie dowiedziałam.

Znalazlam zatem dwa tutoriale o dodawaniu i edytowaniu filtrów – tu i tu. Co z tego, skoro mój Inkscape w ogóle wygląda inaczej i zachowuje się inaczej?

Tag mocno wjechał mi na ambicję. Próby trwają. Trzymajcie kciuki.

tag-1260188_1280

Karkonosze

krkonose-giant-mountains-296204_1280

Kolejny etap to Karkonosze, a głównie okolice Karpacza. Pod Karpaczem mieszka mój wujek z ciocią i moim chrześniakiem. Idealna wręcz dla mnie sytuacja, gdyż jak pewnie wielu już wie nie lubię zgiełku i hałasu, a dom mojego wujka i cioci położony jest w takim miejscu, że wychodząc na taras widzisz piękny krajobraz uwieńczony najwyższym szczytem Karkonoszy, czyli Śnieżką. Szlaków górskich nie brakuje, tych częściej uczęszczanych i tych bardziej dzikich (choć o takie w całych Sudetach już ciężko, dostępne są tylko dla tubylców i wytrawnych podróżników górskich:)

Co do samej wsi oraz Karpacza, w pobliżu można znaleźć również wiele atrakcji. Pierwszą z nich jest miasteczko Western City w Ścięgnach. Cała rodzina znajdzie tam coś dla siebie.

W Miłkowie, w pobliżu szosy prowadzącej z Jeleniej Góry do Karpacza stoi Chata na Głowie, czyli pisząc po ludzku, dom stojący na dachu. Wszystkie urządzenia w środku również są na odwrót. Ostrzegam, może zakręcić się w głowie.

O samym Karpaczu można by pisać i pisać. Zwłaszcza w okresie zimowym i wakacyjnym pełno w nim atrakcji. Ja wspomnę o najlepszej rozrywce na świecie, z której zawsze, ale to zawsze muszę skorzystać. Są to saneczki na stoku Kolorowa w Karpaczu 😀 Uwielbiam tę adrenalinę. Gorzej jak trafisz na ślamazarę z przodu :p Ale nie oceniajmy ludzi :)

Z czystym sumieniem polecam również ten zakątek naszego kraju :)

Małopolska

czorsztyn-1137675_1280

Pierwszy etap podróży – Małopolska. Dokładniej mała wieś za Bochnią. Piękne tereny, choć nieco zniszczone przez autostradę, którą haniebnie puścili przez środek domu mojej cioci (teraz mieszka oczywiście gdzie indziej:) i dość niedaleko domu mojej babci.

Pamiętam te czasy kiedy wraz z moją starszą siostrą tropiłyśmy małe sarenki, lisy i dziki w pobliskich lasach i puszczy Niepołomickiej. Nie zawsze udało im się przed nami umknąć. Piękne to były czasy. Każde wakacje spędzane właśnie tam, udział w sianokosach, wypas krów….. taaak, kiedyś tak było. Teraz wieś wygląda troszkę inaczej. Murowane, piękne, amerykańskie domy, a krowy to w większości domostw tylko wspomnienie.

Mimo to w tamtych stronach jest bardzo wiele miejsc, które mogę polecić do odwiedzenia. Po pierwsze to Bochnia. Niby niewielkie miasto, ale mają świetną kopalnię soli, gdzie pod ziemią można zjechać z bardzo długiej zjeżdżalni, pograć w piłkę lub ping ponga, ale co najważniejsze dowiedzieć się sporo o historii kopalni i terenu, pod którym się znajduje.

Kolejną atrakcją jest oczywiście Kraków. O tym mieście chyba nie mam co pisać. Całe jest pełne pięknych zabytków i tajemnic.

Jeśli ktoś chciałby wybrać się troszkę dalej i zapoznać się z ciemniejszą stroną historii, Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu jest dla niego. Dodam tylko, że zwiedzanie jest dla osób o mocnych nerwach, ale aktualnie ekspozycje zostały ograniczone i w porównaniu z emocjami jakie targały mną kiedy byłam tam kilka lat temu, teraz było o wiele delikatniej.

Aby się nie rozpisywać polecę jeszcze dwa miejsca: zamek w Czorsztynie oraz zamek w Niedzicy położone nad Jeziorem Czorsztyńskim. Piękne miejsca. W Czorsztynie można się zatrzymać na nocleg i stamtąd urządzać wycieczki piesze po pięknych Pieninach.

Wrażenia ocenicie sami kiedy się tam wybierzecie. Naprawdę polecam te tereny.

hiking-502839_1280

Krople w Inkscape

Mam co prawda surowo przykazane nie pisać o pogodzie, ale Agata aktualnie cieszy się zasłużonym wypoczynkiem na łonie natury, więc nikt nie jest w stanie powściągnąć mnie w okazywaniu radości na to, że jest raczej chłodno, raczej pochmurno i raczej deszczowo, co cieszy mnie tak, że lekceważę nawet SEO i używanie słów kluczowych we wpisach na blogu.

Na fali tej radości postanowiłam narysować kropelki. Powoli nabieram wprawy w dochodzeniu do sedna tutoriala – dziś testowałam ten – i w dość krótkim czasie ogarnęłam narysowanie elipsy, przekonwertowanie kształtu na ścieżkę, edytowaniu węzła, nadania gradientu, dodania punktów w gradiencie, żeby przechodził od białego do przezroczystości i od przezroczystości do czerni i zmajstrowania cienia przez wykluczenie części wspólnej.

Zastanawia mnie natomiast, czemu skoro mniej więc wiem, jak narysować prosty kształt w Inkscape i stworzyć grafikę wektorową NIGDY bym nie wpadła na to, że półprzezroczysta biała elipsa nada głębi obrazkowi, a dwa białe punkty z mniejszą przezroczystością tak dobrze będą naśladowały odbijające się światło.
Do tego wszystkiego kiedy popatrzyłam na moja kropelkę jako żywo zobaczyłam zaciekawiony pyszczek z parą oczek.

Proszę mi życzyć deszczu dla złagodzenia nastroju.

Kropelki

Konkurs “Język sukcesu – dla kobiet”

boss-454867_1280

W dzisiejszym wpisie zwrócę się wprost do kobiet (przepraszam panowie :p). Czy kiedykolwiek słyszałyście o języku sukcesu? A może stosujecie go w swojej pracy?

Większość z nas kobiet ma świadomość, że nadal, mimo XXI wieku nie jesteśmy traktowane poważnie jako aspirantki do osiągnięcia sukcesu. Ale okazuje się, że to trochę nasza wina.

Jakiś czas temu zostałam poproszona o zrecenzowanie kursu skierowanego właśnie do nas – kobiet. Szczerze mówiąc zanim sięgnęłam do szkolenia, nie wiedziałam jak ważny w komunikacji jest styl językowy i wyrażenia, których używamy. Dzięki temu kursowi uświadomiłam sobie, że forma wydawania poleceń podwładnym jest bardzo istotna. Aby zostać kobietą sukcesu trzeba zadbać nawet o najmniejsze szczegóły.

Jeśli chodzi o sam kurs, jego forma jest bardzo przyjazna dla oka, a zastosowanie wielu schematów oraz obrazków ułatwia zapamiętywanie nowych informacji. Ćwiczenia i zadania praktyczne są naprawdę ciekawe i angażują użytkownika w szkolenie.

Wiedza na temat języka sukcesu, którą zdobyłam uczestnicząc w kursie, już przydaje mi się w pracy. Z tego względu uważam, że każda kobieta  powinna zapoznać się ze szkoleniem.

 

Teraz uwaga, ogłaszam konkurs!

Darmowy dostęp do szkolenia online otrzyma ta z pań, która najpiękniej odpowie na pytanie: “Czym jest dla Ciebie język sukcesu?”

Odpowiedzi przesyłajcie na maila: a.kolodziej@useme.eu do końca czerwca.

Babeczka dla babeczki

Podobno w lecie je się mniej i mniej tyje, co ma związek z zapotrzebowaniem kalorycznym organizmu innym niż w chłodniejszych porach roku. Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł, ale ja aktualnie mam zapotrzebowanie kaloryczne na lody. Bezdyskusyjne to zapotrzebowanie jest wyrozumiale realizowane przez dziewczyny z biura, którym w dowód wdzięczności i uznania dedykuję tę oto słodką babeczkę :*

projekt freelancer cupcake

Przepis na babeczkę jest bardzo prosty:
– narysować brązowy kwadrat, zamienić w ścieżkę, nadać właściwy kształt
– narysować czapeczkę z lukru, najłatwiej ołówkiem z dużym wygładzeniem i bez efektów
– zduplikować lukier, zmniejszyć, nadać dowolnie wybrany jaśniejszy kolor
– narysować kulkę na wiśnię i białą elipsę na refleks
– dorysować kilka jaśniejszych prostokącików na karbowanie ciasta

– następnie udać się do domu i machnąć całą blachę babeczek z Nutellą, czego wam i sobie serdecznie życzę.

Podsumowanie i remarketing

wakacje 2016

Minął rok i teoretycznie powinnam już zdobywać zlecenia i zarabiać na copywritingu. Ja jednak jak zawsze wysoce samokrytyczna chcę dojść do perfekcji. Poza tym potrzebuję chwili wytchnienia i odpoczynku, momentu na przemyślenia. W najbliższą sobotę bronię swoją prace dyplomową (już albo dopiero 3:p), a potem jadę sobie w Polskę. Oczywiście zabieram męża, żeby mu nie było smutno :p

W tym roku postanowiliśmy odwiedzić naszą rodzinę. Dwa tygodnie to niewiele, ale na szczęście rodzina zamieszkuje tereny południowej Polski, dlatego damy radę. Oczywiście Ci, którzy mnie znają wiedzą już, że nie, to nie będą spokojne wakacje w sadzie u babci, czy ogrodzie u cioci. Owszem chwilę pogadać można, ale potem….przygoda, przygoda każdej chwili szkoda :) A więc od zeszłego tygodnia przeglądam przewodniki po różnych rejonach Polski, aby zwiedzić jak najwięcej.

Niestety poszukiwania ciekawych miejsc stały się dla mnie zgubne. Zaatakował mnie remarketing. Co to takiego? Każdy z was to zna. Google AdWords śledzi nas nieustannie i kiedy tylko wejdziemy na jakąś stronę mamy zagwarantowane, że za chwilę reklamy z tej strony lub tematycznie z nią związanej zaatakują nas z każdej strony.

O ile reklamy stron o ciekawych miejscach w Polsce są znośne, to gorzej jeśli np. w pracy zdarzy nam się wejść na strony z ciuchami i butami lub co gorsza inne dziwne i wstydliwe portale :p

Przyznam szczerze, że może dwa razy w życiu skorzystałam z remarketingu, ale było to dawno i nieprawda. Teraz w domu używam programów blokujących reklamy i jestem z tego bardzo zadowolona. Gorzej w  pracy, ale usilnie kasuję ciasteczka :p

Powyższy wpis wskazuje na to, że wakacyjny klimat już mi się udzielił i nawet nie mam siły zabrać się za kolejne ćwiczenia copywriterskie. Tymczasem właśnie przyszły zamówione przez nas książki o marketingu i copywritingu, więc obiecuję, że po urlopie będę pilnie studiować i uczyć się dalej. No i może jakieś zleconko w końcu wpadnie 😀

Kto ma dzisiaj Dzień Dziecka

Kto za dzieciaka oglądał Czarodziejkę z Księżyca?
To pytanie – obok pytania o to, czy ktoś chodził do gimnazjum – pozwala bardzo precyzyjnie określić wiek delikwenta (delikwentki). Jest to szczególnie pomocne w wypadkach takim jak mój, kiedy wygląd i zachowanie absolutnie nie wskazują na wiek metrykalny. Ponieważ moje urodziny nieprzypadkowo wypadają w okolicy Dnia Dziecka, postanowiłam objąć mojego wewnętrznego dzieciaka za jednym zamachem na kilku poziomach.

  • Poziom pierwszy obejmuje oglądanie trzeciego sezonu szóstej serii Czarodziejki z Księżyca, co nasunęło mi myśl, że miałam skończyć mój rysuneczek Saturna. (Przy okazji, wierzcie mi, trzeba było być nieprawdopodobnym hardkorem, żeby w oglądaniu tego cudu japońskiej animacji dojść do etapu, w którym pojawia się Sailor Saturn na moment krótki, ale brzemienny w skutkach).
  • Poziom drugi siłą rzeczy obejmuje narysowanie Saturna – w zasadzie rozważałam Neptuna, bo ma właściwe, niebieskie kolorki (metan) oraz była to opiekuńcza planeta mojej ulubionej czarodziejki, ale w skoro już tutorial jasno wskazywał, z jaką planetą dilujemy, to nie będę się wychylać.

Poprzednie podejście skończyło się sromotną porażką, co oczywiście było winą tutoriala, bo jak można zakładać, że ktoś po roku użerania się z grafiką wektorową nadal nie ma pojęcia, jak narysować paseczki na obłym kształcie kuli. Tymczasem zupełnie przypadkiem, szukając materiałów do wpisu o darmowych wtyczkach do Adobe Illustrator, znalazłam zaskakująco łatwe rozwiązanie: gradient o kilku punktach „stop”.

Powtórzyłam zatem wszystkie poprzednie kroki: narysowałam kulkę na obraz planety i kilka kolejnych kulek na pierścienie, z którymi uporałam się za pomocą ścieżki => wykluczenia. Nadal nie do końca rozumiem, jak to się dzieje, ale żeby pierścienie opasały planetę, a nie znajdowały się dokładnie nad nią albo na jej tle, trzeba zduplikować kształt i dolną część kopii podciągnąć nad pierścień. Ja wiem, jak to o mnie świadczy, ale nadanie dolnej części pożądanego kształtu z odpowiednim łukiem autentycznie mnie przerasta.
W pierwszej planecie kombinowałam jak koń pod górę i nadal nie wiem, jak udało mi się nałożyć gradient na dolny kształt, a nie na zduplikowaną górną połówkę, także tutaj nie zdradzę sekretu – prawdopodobnie była to czysta frustracja.
W drugiej planecie poszłam do rozum do głowy i nadałam wypełnienie zanim zduplikowałam cokolwiek, więc narzucony na górę kształt przynajmniej zachował kolorki dolnego odpowiednika i przestał wyglądać jak potężne pęknięcie i uskok tektoniczny na planecie, która jest gazowym olbrzymem i gruntu stałego nie posiada. Reszta była milczeniem przerywanym okazjonalnymi czułymi wykrzyknikami pod adresem programu, który tradycyjnie robi nie to, co ja bym chciała i wywala się, kiedy ja właśnie miałam zapisać obrazki.
Cienie zrobiłam na dwa sposoby – gradientem oraz za pomocą dwóch zduplikowanych kształtów, zaznaczeniu ścieżka => różnica i nadaniu pozostałemu kształtowi zgrabnej przezroczystości.

Tak czy siak, panie i panowie, chłopcy i dziewczynki – oto dwie bliźniacze planty Saturn na cześć Sailor Saturn i z okazji Dnia Dziecka wykonane na poziomie nieźle rozwiniętego pięciolatka.
Wszystkim, nie tylko freelancerom, serdecznie życzę, żeby do grobowej deski pozostali dziećmi w sferze radości życia, za to szybciej niż ja dojrzewali w sferze emocjonalnej.

 

projektfreelancersaturn

Test Sinatry

singer-63055_1280

Już od kilku lat zastanawiam się na czym polega fenomen sygnowania marki znanym nazwiskiem lub co gorsza wizerunkiem celebryty. Niby w człowieku budzi się zaufanie, bo jeśli sława tego używa, czy korzysta z danej usługi, to najpewniej musi być dobre. Wspomniany zabieg nosi nazwę testu Sinatry, który śpiewał: “if I can make it there, I can make it anywhere”, czyli “Jeśli uda mi się tutaj, uda mi się wszędzie”. Te słowa wyśpiewane przez Franka Sinatrę w piosence o Nowym Jorku stały się jedną z podstawowych zasad marketingu. W reklamach powszechnie wykorzystywane są nazwiska sportowców, aktorów i celebrytów.

Jeśli chodzi o moją opinię, na mnie to w ogóle nie działa (a może mi się tak tylko wydaje?). A dlaczego? Bo wiem, że celebryci dostają za reklamę kupę kasy, a i tak rzadko stosują reklamowany produkt. Po drugie zazwyczaj nie są to dla mnie osoby, które mogą znać się np. na jakości i składzie kremu, który jest przedmiotem reklamy. Po trzecie oni dostają te produkty/usługi za darmo i nawet jeśli im się nie spodobają mogą je ze spokojnym sumieniem wyrzucić do kosza. My, zwykli śmiertelnicy nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.
Jedyną wersją testu Sinatry, którą uważam za znośną, to wykorzystywanie komentarzy i opinii autorytetów w danej dziedzinie. Ale nie celebrytów, tylko osób rzeczywiście znających się na danym fachu, np. lekarzy lub sportowców.  
A co Wy sądzicie na temat testu Sinatry?

Idealny Klient

customer

Jakiś czas temu pisałam już o personie, którą trzeba stworzyć, aby wiedzieć kto jest klientem produktu, który sprzedajemy. Ustalenie persony to nie wszystko. Kolejny trik, aby trafić do odbiorcy to posługiwanie się jego językiem. Jeśli piszemy do nastolatków z młodzieżowego serwisu randkowego to logiczne jest, że będziemy posługiwać się językiem dość prostym z elementami slangu młodzieżowego. Pisząc teksty dla strony sprzedającej rozwiązania IT na pewno powinniśmy zapoznać się ze specjalistycznym językiem technicznym, gdyż opisy usług muszą być profesjonalne. Aczkolwiek nie wczuwajmy się za bardzo, gdyż zwykły laik też może zainteresować się usługami firmy. Sztuką jest połączyć profesjonalny język  z przystępnym dla przeciętnego Kowalskiego. Dla strony www prezentującej akcesoria dla dzieci wybierzemy język delikatny, ale nie dziecięce seplenienie. Teksty muszą trafić do rodziców, a szczególnie mam. Muszą być wyważone i podkreślać wygodę oraz potrzeby dzieci, na czym rodzicom zależy najbardziej.