Trochę rzeczywistości…

 

szczur1

To, że przeżyłam zeszły tydzień, to istny cud. Informacje, które Wam zaraz przedstawię, jednych rozbawią, drugich zdziwią, a jeszcze kolejnych wzruszą.
W końcu wszyscy jesteśmy różni. Ale mam nadzieję, że każdy z czytających ten wpis  uświadomi sobie, że ma w swoim życiu kogoś/coś bardzo ważnego, na kim/czym mu niezmiernie zależy. Niestety, ale w życiu musimy podejmować wiele decyzji. I to bardzo ważnych decyzji, które mogą wpłynąć na nasze życie, ale nie tylko, bo i na stworzenia, które żyją obok nas.
Zaintrygowało Was o czym mam zamiar napisać? Zastanawiacie się co mogło mi się przytrafić? To świetnie, o to mi właśnie chodziło :D:D:D

Ale przejdźmy do meritum. Wspominałam, że mam dwa szczurki – Felę i Fruzię. I właśnie z jednym z nich miałam problem. Niestety mała Fela musiała mieć operację – wycięcie guza. Szczury to małe stworzonka i niezbyt dobrze reagują na znieczulenie, dlatego miałam ogromny dylemat, czy zdecydować się na zabieg. Nie wiedziałam, czy jej pomogę, czy skrócę jej i tak nie za długie życie.

Z kolei zostawiając ją w spokoju też skazałabym ją na śmierć i to prawdopodobnie w męczarniach.
Wraz z mężem podjęliśmy męską decyzję, że działamy, póki guz jest mały. Na szczęście Fela wybudziła się i pomimo chwilowego lekkiego otępienia jakoś całą tą sytuację przeżyła. Gorzej z jej bardziej rozumną Panią, która przeżywała zabieg tydzień przed, w trakcie i tydzień po (czyli właściwie jeszcze przeżywam, bo całe zdarzenie miało miejsce w środę). Uwierzcie mi na słowo, jeśli chodzi o małe, bezbronne, bliskie Ci stworzonko, stres jest przeogromny. Traktujemy obie nasze szczurki jak członków rodziny. Do wczoraj, musiałam jeździć z nią na zastrzyki, ale jest już całkiem dobrze i mam  nadzieję, że pożyje sobie spokojnie przez następne parę miesięcy. Przy okazji wspomnę, że szczury są bardzo inteligentnymi stworzeniami, więc jeśli ktoś nie ma warunków na trzymanie psa w domu, czy ma uczulenie na psią sierść, bardzo polecam. U szczurów uczula jedynie białko zawarte w moczu, ale ten rodzaj alergii występuje stosunkowo rzadko.
Opisałam to wydarzenie z mojego życia, ponieważ w którymś z wpisów wspominałam, że praktyka czyni mistrza. A czymże jest pisanie, jak nie ćwiczeniem dla copywritera. Chciałabym również być wiarygodna w tym co robię dla moich czytelników, dlatego właśnie czasem wspominam co się dzieje w moim codziennym życiu.
Ponadto na samym początku starałam się zastosować gradację napięcia i zainteresować czytelnika dalszą częścią tekstu. Nie wiem, czy mi się to udało, ale na tym polega nauka, żeby próbować 🙂 Jeśli macie uwagi, piszcie, na pewno się nie obrażę, a wręcz przeciwnie, przyjmę wszelkie uwagi na klatę 😀
PS. Nie miałam jeszcze okazji podziękować Zuzie za wspaniałe myszo-szczurki do logo sklepu Szczurzy Ogon. Są naprawdę cudowne, ale najbardziej ujęło mnie zdjęcie szczurków na wstępie wpisu – ttp://projektfreelancer.pl/sklep-szczurzy-ogon/. Są tak przesłodkie, że aż chciałbym je utulić, czego te małe wiercipięty nie odebrałyby raczej z wielką radością :D:D:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.